Po blogu poruszaj się tędy: :0

Cmentarzysko nadziei



- Bardzo za tobą tęsknie mamo - powiedziała Lumia w przestrzeń - Chciałabym zebyś tu była

Wymięta postać otoczona białą aurą podeszła do niej i przyłożyła jej palec do czoła
- Wiem, ja też bym chciała, nawet nie wiesz jak bardzo. Ale nie mogę niestety, to nie zależy ode mnie. - spojrzała na mnie - Powiedz jej to.
Witam. Jestem Kira. W wieku 13 lat zostałam Zaklinaczką Duchów. Koszmarna robota. Niektórzy lubią widok zakrwawionej i zmasakrowanej twarzy o poranku. Ja niestety z przykrością stwierdzić muszę, iż należę do większości, której ten widok po prostu przeszkadza. Codziennie zadaje sobie jedno pytanie "Czemu ja?". Jest 7 miliardów ludzi na ziemi, a akurat ja muszę tak cierpieć?
- Lum, twoja mama mówi , że gdyby mogła, byłaby tu teraz z tobą.Bardzo tego chce, ale nie może i to nie jest jej wina.... - powiedziałam - Będzie dobrze, nie martw się.
Posłałam jej uśmiech dodający otuchy.
- Nie jej wina? - powiedziała z ironią - A czyja? Moja? Nie, to tylko i wyłącznie jej wina! To ona wpadła pod ten cholerny wóz
- Lumia! Udowodniono przecież, że to wina kierowcy!
- Ale gdyby, nie zdradziła taty, to nic by się nie stało. - syknęła
Zamknęłam się.
Fakt to fakt.
Z tego co mówiła Lumia, jej mama, wybiegła z domu wprost pod koła samochodu. Gdzie się tak śpieszyła? Do swojego "przyjaciela".
- Lumia, co jak co, ale nadal masz nas! - powiedziałam beztrosko
- Tak! Na was zawsze można liczyć! - mruknęła z sarkazmem
- O co ci w tym momencie chodzi? - spytałam
- A więc tak : żadne z was nie ma czasu na zajmowanie się moimi problemami. Więc wiesz...
- Jak to nie mamy czasu??? - przerwałam jej
- No normalnie. Iru jest sportowcem. Zawsze ma zawody sportowe, treningi, trudno się  z nią umówić. Mick  ma mnóstwo zajęć muzycznych. Reyna, siedzi w szkole po dziesięć godzin dziennie, bo ma dodatkowe zajęcia.Marika, to wolny duch robi co chce, trudno z nią w ogóle porozmawiać. A ty masz te swoje duchy. - ostatnie słowo wypowiedziała z obrzydzeniem.
- Nieprawda! - powiedziałam - Nie zajmuję się duchami. Prawie wcale.
- No tak. Bo większość czasu , który powinnaś na to poświęcać spędzasz na ukrywaniu tego przed bliskimi
Kolejna szpila w serce.
- Uważam, że nikt nie powinien o tym wiedzieć! Tak będzie lepiej - rzuciłam bez przekonania
- Dla ciebie... - powiedziała odwracając się na pięcie i odchodząc - Jesteś zbyt egoistyczna. Masz moc a nie potrafisz jej wykorzystać.. żałosne. Ale nie martw się. Załatwię to za ciebie, skoro ty aż tak bardzo boisz się własnych przyjaciół
Przez chwilę nie mogłam wydusić słowa. Nie mogłam się ruszyć. Ona chce im powiedzieć... Ale jak im powie to będzie koniec. Spełni się mój najgorszy koszmar.
A co w tym najgorsze dostałam najmocniejszego kopniaka, od przyjaciółki. Tak Lumia była wredna i w ogóle, miła to ona raczej nie była, ale nigdy nie dla przyjaciół.
Zaczęłam ją gonić, ale nigdzie jej nie było. Zrezygnowana wróciłam do siebie spakować walizki. Jeśli moi znajomi się dowiedzą to moje dni w tym mieście są policzone.
Moi rodzice od pięciu lat nie żyją. Najpierw opiekował się mną mój brat, ale zniknął rok temu. Nigdzie go nie mogłam znaleźć, więc pewnie jest już w miejscu, z którego się nie wraca. Teraz mieszkam sama.
Westchnęłam.
- Ale ja tak bardzo nie chce wyjeżdżać - mruknęłam



_____ Następnego dnia - szkoła ________



- Kiraa - usłyszałam dość wyraźny piskliwy głos Iru
Stałam na holu, gdy ta doskoczyła do mnie i zaczęła mi zdawać relacje z jej nocnej rozmowy z pięknym nieznajomym. Iru była raczej zwolenniczką czatowania na portalach randkowych.
- Iru, ja rozumiem. Chcesz to się z nim spotkaj - mówiłam kiedy tylko zaczynała o nim mówić
- Okeey, ale ty idziesz ze mną jako przyzwoitka -
I rozmowa była dla mnie skończona. Nie mam zamiaru łazić z nią i tym jej chłopakiem z internetu. Wystarczy, że oglądam za dużo seriali o porywaczach, gwałcicielach itp.
- Patrz idzie Gordon - tuż przed nami wyrosła Marika, mistrzyni sarkazmu i sztuki ukrywania się.
Jak na komendę wyskoczyłam do góry. Mimo, że z Mariką znamy się jak łyse konie , to i tak nie mogłam się przyzwyczaić.
- Mari! - powiedziała Iru z pretensją w głosie
- Coo? - Marika spojrzała na nas niewinnie. - Słyszałyście o tym, że dzisiaj do naszej klasy dojdzie ktoś nowy? - spytała z nutką goryczy w głosie.
- Nie.. a kto to będzie? Wiesz może? - spytała Iru z zaciekawieniem
Odpowiedzi niestety nie usłyszała, ponieważ pan Gordon ( Nauczyciel Historii, ujdzie w tłoku) wpuścił nas do sali.
Przez całą lekcję Iru nerwowo patrzyła w stronę drzwi.
- Kiedy on wejdzie - powiedziała w końcu
- Może to być dziewczyna - mruknęłam
- Ta jassne - prychnęła
- Ale nie, naprawde
I w tym momencie drzwi do klasy otworzyły się i dość interesująca postać przekroczyła próg naszej sali.
- Dzień Dobry - powiedział chłopak przekraczając próg naszej klasy - przepraszam za spóźnienie
- Fiuu- gwizdnęła Marika - Pierwszy dzień i już się spóźnia.Chce się przypodobać fejmom
- Witam cię Kamilu - powiedział - Siadaj koło Kiry, tam jest wolne miejsce.
Really?...
- Ale tutaj siedzi Lumia - położyłam nogi na ławce po stronie dziewczyny.
Pan Gordon udał że się rozgląda.
- Faktycznie! No Lumio, że cię nie zauważyłem. - powiedział z dość wyczuwalną ironią. - zdejmij te nogi z ławki i daj usiąść nowemu koledze.
- Darowałby pan sobie ten sarkazm - mruknęłam posłusznie zdejmując nogi z ławki
Kamil usiadł obok mnie i wyszczerzył zęby.
- No i czego się szczerzysz... - spytał Mick fan przysłów polskich i ironicznych odzywek
- Kamil jestem - powiedział zupełnie go ignorując
- Aff - prychnęła Marika - Jestem Marika
- Iru - niebiesko włosa dziewczyna odwróciła się i podała mu rękę
No i oczywiście jak już najfajniejsza dziewczyna przedstawiła się nowemu,(Myślę tu o Marice) to każdy tak chciał... i z lekcji  nie zostało nic. Nawet fajnie.
Po jakimś czasie zadzwonił dzwonek i zaczęliśmy się zbierać do wyjścia.
- Pokarzesz mi szkołę? - spytał mnie Kamil
- Nie - rzuciłam zbyt szybko
- Dlaczego? - powiedział z urazą
- Bo nie mam czasu - mruknęłam
- Ja to chętnie zrobię - usłyszałam głos Reyny
Posłałam jej wdzięczne spojrzenie
- Dziękuje - poruszyłam ustami
Z uśmiechem pokazała mi kciuk uniesiony do góry

*Takie tam kilka godzin później - Mój dom -
Leżałam na podłodze w swoim pokoju. Tak. Mam łóżko, ale podłoga jest zawsze wygodniejsza.
- Nudzi ci się co? - spytała kolejna postać otoczona błękitną aurą. Duch.
- Aż tak bardzo to widać? - mruknęłam
- No trochę - duch usiadł na szafie
Westchnęłam. Nie ma to jak rozmawiać z duchem.
- To zadzwoń po znajomych? - powiedział
- Dobry pomysł - powiedziałam idąc po telefon
Dlaczego ja na to nie wpadłam? Że niby duch jest bardziej pomysłowy ode mnie? No chyba nie....
- Moshi Moshi*? - usłyszałam wysoki głos Iru w słuchawce.
- Ohayo** Iru - powiedziałam
Moja przyjaciółka pochodziła z Japonii i bardzo często rozmawiała z nami po japońsku. Dzięki niej nauczyłam się wielu zwrotów.
- Kira-chan - pisnęła dziewczyna
- Masz ochotę na mały wypad na miasto? - spytałam
- Oh, Hai***  Kira. Kiedy? - ucieszyła się
- No na przykład teraz? - spojrzałam na zegarek. Czternasta. Nasza kawiarnia otwarta.

* Chwile później *
Weszłam do naszej ulubionej kawiarni o nazwie "De Lothse". W środku panował oczywiście tłok. Nie jest to dziwne. Do kawiarni przychodzi wiele osób, chcących porozmawiać z przyjaciółmi, wypić dobrą kawę, czy zjeść ciacho. Było to miejsce położone na odludziu, ale bardzo piękne. W miejscu ścian powieszone były lustra.Budynek miał trzy piętra. Pierwsze, tak jak i drugie przeznaczone było dla klientów. Na trzecim, położonym najwyżej urzędował zwykle Rafael, właściciel, i jego pracownicy.Było jeszcze sekretne piętro -1... tylko i wyłącznie do naszego użytku.
Podeszłam do baru.
- Hej Rafael - powiedziałam i usiadłam na przeciw niego.
Był do mnie odwrócony plecami, więc nie widziałam czy minie zauważył. Widoczne były jednak słuchawki, które miał powieszone na karku. Nie wiedziałam, że Raf ma takie.I wtedy zrozumiałam własną głupotę.
- Szefa nie ma - powiedział chłopak odwracając się.
- To widać - uśmiechnęłam się - A możesz go.. zawołać? - dodałam
Nigdy nie miałam kłopotów z rozmawianiem z chłopakami. Taki drobny talent.
- Nie mogę - powiedział odwzajemniając uśmiech
- A czemu? - zmarszczyłam brwi - Potrzebny mi.
- Tylko on ma klucze do jamy - dodałam w myślach.
Jamą zwykle nazywamy piętro -1.
- Nie ma go, wyjechał na jakieś ważne spotkanie, będzie moooże jutro - odpowiedział opierając się jedną ręką o blat.
Chłopak nawet fajny z wyglądu....Chwila.. czy on nie jest przypadkiem podobny do L`a z Death Note. Super.... Tak... te same kreski pod oczami i oczy ćpuna... tylko włosy jakoś nie pasowały kolorem. 
Prawda - czarne ale z fioletowymi refleksami. 
- Of - fuknęłam - No to kiepsko
- No trochę - Powiedział nie odrywając ode mnie wzroku. Zaczynam się bać
- Kira-chan - usłyszałam piskliwy głos Iru. Wbiegała właśnie przez drzwi.
- Iru - uśmiechnęłam się do zdyszanej dziewczyny siadającej obok mnie
- Nie uwierzysz, co mam ci do powiedzenia - powiedziała
- Posłuchamy - powiedział chłopak przy barze
Iru posłała mi spojrzenie znaczące tyle co zdanie "Kto to jest... Ty go znasz? To twój...o Boże! ".
Postukałam się w głowę.
- Gdzie Rafael? - spytała zdziwiona patrząc niechętnie na niego - Chyba mi nie powiesz, że ty teraz jesteś właścicielem
- Iru... przecież on ma jakieś siedemnaście lat. W Polsce siedemnastolatkowie nie prowadzą tak dobry kawiarni jaką była "De Lothse" - pomyślałam z krzywym uśmiechem.
- Nie to nie ja, - powiedział - Rafael wyjechał na spotkanie - dodał wycierając szmatką filiżankę.
- Daj mi klucze na dół - powiedziała śmiało
No pozazdrościć, ja bym tego nie wydusiła i pewnie przez jakąś godzinę pierdzieliłabym głupoty z facetem, który cały czas wytrzeszczając na mnie gały ćpuna, będzie pucował kubki. Iru... mówiłam ci kiedyś jak ja cie kocham? Uśmiechnęłam się w duchu.
- Nie wolno mi - powiedział odkładając filiżankę i szmatkę
- Tragedia - warknęła Iru - Raf nam pozwala tam wchodzić... zastanawiałeś się kiedyś... po co jest to piętro? Nie? To ci wyjaśnię. Dlaaaa naaas, czyli dla mnie i moich przyjaciół... A teraz kluczę poproszę - wystawiła rękę.
Wow... nie wiedziałam, że Iru jest taka ostra.
I wtedy przez drzwi do kawiarni weszła Marika z jakimś chłopakiem. Usłyszałam jej śmiech i odwróciłam głowę. Na usta cisnęło mi się kilka pytań. Co ona tu robi, kim jest ten chłopak, i dlaczego ja nic o nim nie wiem. Nie sądziłam, że w naszej przyjaźni jest miejsce na takie tajemnice. Nie wyglądali jak zwykli znajomi...
- Marika? - spytałam nietrzeźwo
Iru przerwała kłótnie z podwładnym Rafaela i spojrzała na mnie tępo
- Marika??? - spytała mnie
Mari odwróciła głowę w naszą stronę i zdębiała.
- Co ty tu robisz? - spytałyśmy się jednocześnie
- Nie, co TY ty robisz? - kolejne jednocześnie wypowiedziane nie napawało optymizmem
Często tak miałyśmy. Mówiłyśmy jednocześnie słowa, zdania, pisałyśmy wypracowania na ten sam temat, czytałyśmy sobie w myślach.
- Marika... dobijasz mnie... wiesz o co mi chodzi - powiedziałam z wyrzutem
- Wiem - mruknęła - Ale to nie moja wina....
- A czyja? - spytałam słodko
- Jego.... -
Obie spojrzałyśmy na chłopaka stojącego za Mariką....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz